Nie mogłam w nocy spać. Najgorsze było to, że miałam jakieś słabe tabletki przeciwbólowe, które wcale nie pomogły. Wstałam w nocy, żeby zrobić sobie jakieś ziółka, zawsze mi mama robiła. Następnie udałam się do toalety. Tak myślałam, "kisiel się wylał". Teraz to się zacznie męczarnia. Poszłam do łóżka, zwinęłam się w kulkę i poszłam spać. Jakoś zasnęłam.
***Rano***
Obudziłam się o 11.30 z ogromnym bólem brzucha, a ja nie mam żadnych tabletek. Próbowałam się dodzwonić do taty, ale zostawił telefon w domu. Chyba pojechał na zakupy z Julką. Zbyszek wyjechał na weekend do znajomych, więc odpada. Postanowiłam napisać sms'a do Hazzy. Jedynie on mi został.
" Harry, mógłbyś do mnie wpaść? Tylko proszę cię, szybko i po drodze wstąp do apteki i kup jakieś silne tabletki przeciwbólowe. Kocham Cię xx."
Nie minęło nawet pół minuty, a Harry już do mnie dzwonił
- " Sami, kochanie co się dzieje?"
- " Brzuch mnie boli, Harry proszę kup mi te tabletki, bo ja już nie wytrzymuję"
- " Ok, za chwilkę będę"
Leżałam skulona pod kołdrą. Nawet nie wiedziałam kiedy tata ma zamiar wrócić do domu. Ból był coraz silniejszy. Nigdy mnie aż tak nie bolał. Usłyszałam dzwonek do drzwi. To pewnie Harry, ale ja nie mogę się ruszyć. Jak wstanę, to zacznie mnie bardziej boleć. Zadzwoniłam do niego
- " Harry, wejdź"- mówiłam łamiącym się głosem. Prawie płakałam z bólu.
Słyszałam jak trzaskają drzwi i szybkie kroki na schodach.
- Skarbie- Harry otworzył drzwi i podszedł do mnie wyciągając z kieszeni tabletki.- Co się dzieje?
- Daj mi dwie. - powiedziałam
- Nie można dwóch, one są dość silne.
- Harry, szybko- powiedziałam szeptem.
Hazza szybko wyciągnął tabletkę i podał mi ją wraz z wodą. Połknęłam szybko.
- Powiesz mi co się dzieje?
- Okres się dzieje- powiedziałam i złapałam się za bolące miejsce. Harry usiadł i nic nie mówił
- Chcesz coś do jedzenia?- zapytał
- Nie! Nic nie chcę!- krzyknęłam- przepraszam- powiedziałam po chwili. - połóż się obok, proszę.
Harry ostrożnie wsunął się pod kołdrę. Od razu mnie objął jedną ręką a drugą głaskał mnie po głowie.
- Dalej boli?- zapytał
- Nie widziałam jeszcze takiego lekarstwa, które zadziałało błyskawicznie.
Harry wsunął rękę pod moją bluzkę.
- Weź rękę, pomasuję- powiedział, a ja zabrałam powoli rękę i on zaczął mnie masować.
- Gdzie cię boli?- zapytał
- Tutaj- pokazałam, a on delikatnie rozmasowywał tamto miejsce. Jedną ręką masował, a drugą cały czas głaskał moją głowę. Co chwile dawał mi całusy w czoło. Starał się ze mną rozmawiać, ale widział, że bez skutku, bo nie mogłam z siebie nic wykrztusić, więc zaczął do mnie mówić. Opowiadał mi co robią na próbach z chłopcami, jak to dzisiaj się urwał z próby, żeby do mnie przyjechać. Opowiadał mi też dużo przygód z dzieciństwa, których dotychczas nie słyszałam, nadal mnie głaskając i masując.
Obudziłam się w objęciach Harrego.
- Sami, już nie śpisz- powiedział z wielkim bananem na twarzy, dając mi całusa w czoło.
- Długo spałam?
Harry popatrzył na zegarek
- Jakieś dwie godziny.
- O kurde- zaczęłam się śmiać
- A jak tam twój brzuch? Boli jeszcze?- zapytał
- Boli jeszcze trochę, ale w porównaniu do tego co było wcześniej, to pikuś.
- To dobrze, bo już się tak martwiłem. Wiesz nigdy nie miałem okresu i nie wiem jak to jest ale jak widziałem dzisiaj ciebie, to zbierało mi się na płacz, bo musiałaś tak cierpieć. Ja się starałem jakoś dodać otuchy. Nie wiem czy pomogłem, ale...
- Pomogłeś. Dziękuję, że byłeś przy mnie, dziękuję za masaż, za tabletki, za wszystko.- pocałowałam go w usta. Odwzajemnił i czułam jak się śmieje.
- A ty co robisz?- zapytałam
- Siedziałem na twitterze, odpisywałem fanom, takie tam.
- Harry Styles odpisywał fanom?! Mój Harry?
- A co w tym dziwnego?- zdziwił się
- No jak co? Przecież ty mało co odpisujesz fanom. Jestem w szoku.
- Bardzo śmieszne- wystawił mi język.
- Nie dobry pan Styles.
Oparłam głowę o jego ramię i razem z nim odpowiadałam fanom. Dostawał za każdym odświeżeniem ponad 1000 twittów. Harry omijał większość, ale ja starałam się, aby odpowiadał na te, które miał w planie ominąć. Napotkaliśmy się na pewnego twitta: " Harry, masz kogoś na oku? Może z kimś jesteś? Zdradź nam, kto jest tą szczęściarą" Harry popatrzył na mnie.
- Harry, wiesz, że nie chcę wokół siebie szumu. Na razie zostawmy to w tajemnicy.
- Ile masz zamiar to ciągnąć?- zapytał. Widziałam w jego oczach zdenerwowanie.
- Harry, jak będę gotowa, to się ujawnimy. Wiem, że ty byś chciał, ale ja...
- Dobrze, rozumie, nie chcesz, nie będę cię zmuszał.- popatrzył w telefon.
- Nie jesteś zły?
- Nie- dalej patrzył
Odsunęłam się od niego i patrzyłam w sufit. On robił to co wcześniej, czyli odpisywał fanom.
- Harry, czy ty nie rozumiesz, że ja nie potrafię? Ja nie jestem gotowa na szum wokół siebie. Nie wiem jak to jest. A wiesz czego się najbardziej boję? Tego, że będzie strasznie dużo hejtów kierowanych w moją stronę.- mówiłam to ze łzami w oczach.
- Ale ja na prawdę rozumie kochanie, nie przejmuj się tym tak. Jak będziesz chciała, to mi powiesz, nie naciskam.- popatrzył się na mnie i objął mnie ręką. Nie wytrzymałam i się rozpłakałam.
- Ejj, dlaczego płaczesz?
- Przepraszam
- Za co?
- Nie wiem- zaczęłam się śmiać, a Harry razem ze mną.
- Moja księżniczka- pocałował mnie w czoło.
Leżeliśmy tak i odpowiadaliśmy fanom, i nagle zadzwonił jego telefon.
- "No co tam Niall ?... O, to świetny pomysł... gdzie? Nie wiem... Poczekaj, zapytam..."
- Sami, Niall dzwoni i pyta się, czy mamy ochotę na imprezę pożegnalną dla Sylwii.
- W sumie to dobry pomysł. Spytaj się go czy się nie obrazi, jak zrobimy przyjęcie u mnie, bo jakoś nie mam ochoty nigdzie wychodzić.
Rozmawiali jeszcze chwilę i się rozłączyli.
- I co ustaliliście?- zapytałam?
- Przyjdą wszyscy o 16.00, aby wszystko przygotować.
- O to świetnie, Sylwia chyba o niczym nie wie?
- No właśnie Niall pomyślał, że gdy już wszyscy się zjadą, to ty po nią zadzwonisz, pod pretekstem, że już wyjeżdża a ty byś chciała spędzić z nią czas.
- Dobry pomysł. Może wstańmy i się ogarnijmy, bo jest już 14.50
- To ty leć pod prysznic, a ja zrobię tobie śniadanie, którego nie chciałaś jeść.
- Oj Harry. Jak już tak bardzo chcesz robić to "śniadanie" to zrób mi płatki.
- Dobrze.
***30 minut później***
Choć już dawno wzięłam prysznic, to dalej siedziałam w łazience, robiąc makijaż. Poszłam do pokoju, aby się w coś ubrać. Wybrałam TO i zeszłam na dół, aby zjeść moje spóźnione śniadanie.
- A ty czemu nie jesz?- zapytała się Hazzy
- Nie jestem głodny
- To ja w takim razie też nie jem.- odsunęłam talerz od siebie
- No dobra, zjem ale ty masz też jeść
Zjedliśmy i Harry posprzątał po nas, choć ja protestowałam, mówiąc, że potrafię p osobie sprzątać. No ale nic nie poradzę na to, że mam takiego upartego chłopaka.
- Która to godzina?- zapytałam
- 15. 45
- To może my zaczniemy teraz coś przygotowywać.
- Powyciągaj różne miski, szklanki. Niall mówił, że prowiant on załatwia.
- Dobrze.
Zadzwonił do mnie telefon. Nie wiedziałam kto to, bo numer był nieznany.
- "Halo?"
- "Córcia, dobrze, że odebrałaś. Nie wziąłem telefonu, nie miałem jak zadzwonić. Jesteśmy z Julką u znajomych z mojej pracy. Jak chcesz, to po ciebie przyjadę."
- " Nie tato, zostanę, postanowiłam zrobić małą imprezkę u nas w domu na pożegnanie Sylwii."
- "O to świetny pomysł"
- " Dobra tato, ja kończę, bo idę pomóc Harremu w przygotowywaniu.
- " Pozdrów go"
- " Okej, pa"
- " Pa Sami"
Podeszłam do Harrego i przytuliłam się do niego od tyłu.
- Masz pozdrowienia od mojego taty- szepnęłam mu na ucho
- Dziękuję i wzajemnie, a on gdzie przebywa? Nie ma nic przeciwko imprezie, czy nawet nic nie wie?
- Wie o wszystkim, pozwolił i nie miał nic przeciwko.
- To dobrze, a brzuch jak tam
- Już nie boli
Zadzwonił dzwonek
- Poczekaj, otworzę- podeszłam do drzwi i otworzyłam je, a w nich stali wszyscy moi chłopcy wraz ze swoimi dziewczynami.
- Aaaa!- Rzuciłam się na dziewczyny. - Jak ja was dawno nie widziałam
- My ciebie też- powiedziała El.
- Wejdźcie do środka- powiedziałam i gdy zamknęłam drzwi przywitałam się z każdym z chłopców.
Weszliśmy do salonu i Niall wraz z Louisem i Harrym poszli do samochodu po jedzenie.
Usiadłam z dziewczynami na sofie i zaczęłyśmy rozmawiać.
- A wy co, plotkować wam się zachciało? Pomogłybyście nam- powiedział Lou.
Wstałyśmy i pomogłyśmy chłopcom, a bardziej oni pomogli nam. Gdy już kończyliśmy, zadzwoniłam po Sylwię:
- " Hej Sylka, wpadniesz do mnie?"
- " Akurat masz szczęście, bo skończyliśmy zajęcia"
- " Możesz przyjść?"
- " Miałam się pakować, ale przyjdę, w końcu to mój ostatni dzień w Londynie"
- " Za ile będziesz?"
- " Za 10 minut? Tak, coś takiego, może troszkę dłużej"
- "To czekam"
- Każdy się patrzył na mnie jak na wariatkę, bo rozmawiałam z Sylwią po polsku, a niestety żadna oprócz mnie z nas tu zgromadzonych osób nie zna polskiego.
- I co powiedziała?
- Że będzie za jakieś 10 minut.
Siedzieliśmy i rozmawialiśmy. Ja wstałam, bo chciałam podejść po telefon, ale jakoś mój wzrok przeniósł się na okno, w którym zauważyłam, że Sylwia otwiera futrkę.
- Szybko, chować się, Sylwia już jest.
Każdy się schował, to za sofę, to do kuchni, po prostu wszędzie gdzie się dało. Zadzwonił dzwonek, a ja poszłam otworzyć drzwi.
- Syla- powiedziałam
- Niespodzianka!- wszyscy wyszli z ukrycia a Sylwia zaniemówiła i aż ze wzruszenia się popłakała
- To dla mnie?- Zapytała
- Tak, kochana- powiedziałam, a ona skoczyła na mnie
- Dziękuję!
- Nie dziękuj mi, tylko Niallowi, on wpadł na ten pomysł, ja wykorzystałam tylko wolną chatę.
Sylwia podeszłą do Niallera i przytuliła się do niego. Następnie do każdego po kolei. Popłakała się też na widok dziewczyn. Nie mogła uwierzyć, że przyjechały specjalnie na jej pożegnanie.
Usiedliśmy.
- Dziękuję wam jeszcze raz. Nigdy bym nie pomyślała, że ktoś zrobi mi taką pożegnalną niespodziankę. Nigdy takiej nie miałam.
- Czego się nie robi dla przyjaciół- powiedział Harry
***3 godziny później***
Cały czas rozmawialiśmy, jedliśmy, tańczyliśmy. Po prostu dobrze się bawiliśmy. Ja siedziałam u Harrego na kolanach i się przytulaliśmy. Harry co chwilę szeptał mi coś na ucho, a ja się śmiałam. Czasami były one śmieszne, czasami zboczone, a czasem słodkie.
- Popatrzcie jakie zrobiłem słodkie zdjęcie- powiedział Liam podchodząc do nas i pokazując nam nasze zdjęcie.- Powinieneś dodać je na twittera. Niech każdy się dowie, jaką masz wspaniałą dziewczynę. Mnie zamurowało, nie wiedziałam co powiedzieć. Wiedziałam, że Harremu na tym cholernie zależy, że jakby to tylko od niego zależało, to już dawno rozgadałby całemu światu, że jestem jego dziewczyną. Ale on nie jest taki, on liczy się z moim zdaniem. Widziałam w jego oczach smutek, który chciał zamaskować sztucznym uśmiechem, który nie za bardzo mu wychodził. Myślałam nad tym wcześniej, ale teraz zdałam sobie z tego sprawę. Przecież prędzej czy później i tak się wszyscy dowiedzą.
- No ładne to zdjęcie, dodaj na twittera, jeśli chcesz.- powiedziałam
Harry z niedowierzenia aż się wyprostował
- CO?! Na prawdę? Mówisz poważnie?
- Tak. Najpoważniej.
Harry patrzył się na mnie ze zdziwieniem a zarazem ze szczęściem
- Liam, prześlij mi to zdjęcie
Liam mu przesłał, a on od razu wrzucił to zdjęcie i podpisał:
" Dużo osób chciało wiedzieć, tak więc przedstawiam wam moje całe życie. @Sam0101xx , Kocham Cię skarbie xo"
Uśmiechnęłam się i jednocześnie coś zakuło mnie w sercu. Strasznie bałam się hejtów w moją stronę.
Od razu pod zdjęciem pokazało się dużo komentarzy typu:
" Jaka słodka para. Harry, wiem, że ją kochasz, Szczęścia."
" Miłości, będę was wspierać"
" Zazdroszczę jej, ale ładna z was para"
Ale były też obraźliwe komentarze:
" Taka dziewczyna?"
"Nie masz gustu"
" Już ja jestem ładniejsza"
" Pasztet!!!"
"Nie pasuje do ciebie"
I wiele takich, ale ja nie chciałam już tego dłużej czytać. Wyszłam na taras ze łzami w oczach.
- Samy, co się dzieje?- podszedł do mnie Harry
- Ja wiedziałam, że tak będzie, czułam, że będą mnie hejtować.
- Myślisz, że reszty dziewczyn nie hetowano? Sami, przecież wiesz, że oni są zazdrośni. To nie są prawdziwi fani. Prawdziwi nas wspierają, z resztą sama widziałaś. Przejdziemy przez to razem.Na początku tak będzie, ale później się przyzwyczają.
- Obiecujesz?
-Ja to wiem. Nie są przyzwyczajeni, że ja mam kogoś. Chodźmy już do wszystkich.
Poszliśmy i usiedliśmy na swoim miejscu.
***2 godziny później***
Wszyscy już poszli, bo albo praca, albo w przypadku Sylwii pakowanie. Umówiłam się z nią na jutro, bo pojadę ją odwieźć na lotnisko. Chłopcy na szczęście posprzątali, mi tylko zostało wziąć prysznic i iść spać. Tak więc zrobiłam.
__________________________________________________________
DONE!!
Chyba jeden z lepszych. Tak mi się wydaje. Podoba się?
Czytasz=komentujesz♥
Melaa ; DD
czwartek, 14 lutego 2013
sobota, 9 lutego 2013
Rozdział 26
- Sami, kochanie wstawaj! Masz jeszcze pół godziny, aby się przyszykować, bo za godzinę jedziemy z Julką i podwieziemy cię, także wstań już!- powiedział tato podchodząc do mojego łóżka, a ja od razu wstałam i poszłam do szafy przygotować ciuchy do szkoły
- Jakieś czary! Co ja takiego powiedziałem, że wstałaś tak szybko?- zapytał z niedowierzaniem tata.
- Po prostu nie chcę sobie zepsuć dzisiejszego humoru kłótnią z tobą.
- A już myślałem....-nie usłyszałam, co mówił dalej, bo wychodził z pokoju i zamknął drzwi. Wzięłam TO i poszłam pod prysznic. Musiałam wszystko szybko robić, bo nie chciało mi się jechać autobusem. Jak nie skorzystam z propozycji taty, to spóźnię się na lekcję. Wyszłam z pod prysznica, ubrałam się i wysuszyłam włosy. Zrobiłam lekki makijaż i zeszłam na dół na śniadanie.
- Siemka!- powiedziałam i podeszłam do szafki, aby wyciągnąć moje ulubione czekoladowe płatki. Julka siedziała oparta o stół i rękoma podpierała głowę.
- Julka, jedz, bo płatki ci wystygną- powiedziałam, a ona nic nie zareagowała. Postanowiłam ją szturchnąć i obudzić. Tato ma do mnie pretensje, że śpię a ona sama śpi.
- Nie śpij- dotknęłam jej głowę, ale najwyraźniej dosyć mocno, bo jej głowa wpadła do miski z płatkami.
- SAM IDIOTKO!!!- krzyknęła i poleciała poskarżyć się tacie.
- Sam, co tu się do cholery jasnej dzieje?!
- Spała a ja chciałam ją obudzić i jakoś tak wyszło, że jej głowa- zaczęłam się śmiać. Tato popatrzył na mnie, pokręcił głową i poszedł do swojego pokoju.
*** W samochodzie ***
Gdy jechaliśmy, Julka ani razu się do mnie nie odezwała. W sumie to mi pasowało, bo nikt mi nie zrzędził.
Dojechaliśmy pod moją szkołę, ja wysiadłam, pożegnałam się z tatą i weszłam do szkoły.
*** Po szkole***
Dzisiaj były niesamowite nudy. Nicole ani Matta nie było w szkole, więc nie miałam co robić. No ale co poradzić. Muszę chodzić do tego przytułku dla obłąkanych.
Wysiadłam z autobusu i poszłam szybko do domu. Dzwoniłam do Sylwii, ale nie odbiera. Otworzyłam drzwi i poszłam szybko do pokoju. Chciałam się szybko walnąć na moje łóżko, bo byłam wykończona dzisiejszymi lekcjami. Nie poleżałam sobie długo, bo zadzwonił mój telefon.
- Halo?- zapytałam zmarnowanym głosem
- Cześć Sam, wszystko ok?- zapytał mój chłopak
- Tak, okej, tylko jestem padnięta. Ta szkoła mnie wykańcza.
- Dlatego wpadliśmy z chłopakami na świetny pomysł. Co powiesz na imprezkę, dzisiaj?
- Kiedy?
- No dzisiaj. Zadzwonisz po Sylwię a ja będę po was o 19.00. Pasuje?
- Mi pasuje, zadzwonię jeszcze do Syli,
- Już się nie mogę doczekać, kiedy cię zobaczę.
- Harry, przestań
- Ok, ja kończę, bo praca wzywa. Kocham cię i do zobaczenia wieczorem.
- Ja też cię kocham
- Zadzwoń do Sylwii
- Zadzwonię, pa
- Pa
No i nie pośpię sobie. Jest 16. 30. Muszę zadzwonić do Sylwii, bo ona jeszcze nic o tym nie wie.
- Sylwia! w końcu odebrałaś!
- Cześć, a stało się coś?
- Nie nic. Co robisz teraz?
- Właśnie wychodzę z kursu i mam zamiar jechać do hotelu.
- A po powrocie?
- A po powrocie jestem wolna do soboty wieczorem.
- Idealnie!
- Co ty knujesz?
- Ja ? Ja nic nie knuję, po prostu idziesz ze mną i z chłopakami na imprezę!
- Co?! Ale ja nie mam ze sobą ciuchów na imprezę! Przyjechałam się tutaj uczyć!
- Ja jeszcze posiadam jakieś ciuchy, a rozmiar mamy taki sam, więc z tym problemów nie będzie, to jak? Idziesz?
- Teraz to już nie mam wyjścia.
- Czyli tak?
- No tak!
- Super! Wiesz co, jedź prosto do mnie. Zjesz u mnie obiad, ja też nie jadłam, bo niedawno przyszłąm ze szkoły.
- No dobra
- To za ile będziesz?
- Za 10 minut? może 15?
- Okej, ja lecę odgrzać gołąbki, a ty wsiadaj w autobus i kierunek mój dom!
- Ok, za chwilkę się widzimy
- Paa.- rozłączyłam się i zeszłam do kuchni, żeby odgrzać obiad.
- Co robisz?- Zapytałam tatę
- Odgrzewam gołąbki, bo nie jedliśmy wcześniej.
- To odgrzej jeszcze dla Sylwii, bo zaprosiłam ją na obiad.
- O, to świetnie- powiedział i przygotował jeszcze jedną porcję, przy czym wyręczył mnie. Poszłam do pokoju, żeby coś poszukać. Otworzyłam szafę, ale w niej nie miałam żadnych sukienek. Poszłam więc do garderoby i tam zaczęłam szukać kreacji. Strasznie dużo mam tych ciuchów i nie mam pojęcia, gdzie mogą być jakieś sukienki. Zaczęłam szukać, ale usłyszałam dzwonek do drzwi, a chwilę po nim krzyk Julki wołający imię mojej przyjaciółki. Tylko jest jedno pytanie. Co ona tutaj już robi? Miała być za 15 minut a minęło może 7? Zeszłam więc na dół upewnić się, czy to ona. Nie myliłam się.
- Jakim cudem ty już jesteś tutaj?- podeszłam i się przywitałam
- No wiesz... mówiłaś, że masz gołąbki, a wiesz, że ja je lubię, w dodatku twojego taty...
- Ale co mają gołąbki to twojego tak szybkiego przybycia
- Wzięłam taksówkę i kazałam jechać szybko. Powiedziałam kierowcy, że moja mama chyba już rodzi i muszę szybko pojechać do domu, żeby zawieźć ja do szpitala.
- Głupia! Ty zawsze umiałaś coś wymyślić.
- I zapłaciłam 5 funtów mniej.
- Farciara
Weszłyśmy do salonu i usiadłyśmy na sofie.
- Co ich naszło na imprezę?- zapytała Syla
- Nie mam pojęcia. Harry zadzwonił do mnie i kazał się nam szykować, mówił, że będzie o 19.00.
- Dziewczyny! Obiad!- usłyszałyśmy głos taty, który dobiegał z kuchni. Wstałyśmy i udałyśmy się na posiłek.
Nałożyłyśmy sobie po 1 gołąbku. Jak zawsze były przepyszne, więc z Sylwią skusiłyśmy się na jeszcze jednego, ale zjadłyśmy go na pół.
- Uwielbiam pana gołąbki. Myślałam, że już ich nigdy nie zjem, bo jesteście teraz w Anglii.
- A jednak zjadłaś- powiedział
- My dziękujemy, obiad był pyszny, teraz przepraszamy, ale idziemy się szykować na imprezę- wstałyśmy i poszłyśmy na górę
- Z kim idziecie- krzykną tata
- Z chłopakami- odkrzyknęłam
Coś tam jeszcze gadał, ale weszłyśmy już do mojego pokoju.
- Teraz idziemy do garderoby, bo tam powinnam mieć jakieś sukienki.
Po 20 minutach szukania, znalazłyśmy odpowiednie kreację. Ja wybrałam TO, a Sylwia wybrała sobie TO. Wyszłyśmy z niej i weszłyśmy do mojego pokoju.
- Ty masz tyle ciuchów, że ja na twoim miejscu nie pamiętałabym ich wszystkich.
- A co ty myślisz, że ja je pamiętam?- zapytałam i zaczęłyśmy się śmiać.
Każda z nas się przebrała i został nam jeszcze makijaż i fryzury. Na tą okazję zrobiłyśmy sobie mocny makijaż, ale z umiarem. Pofalowałyśmy sobie włosy, żeby wyglądały na naturalnie falowane. Miałyśmy przy tym niezły ubaw, ale nic nie trwa wiecznie.
- Sami, Harry przyjechał!- krzyknął tato z salonu.
Wzięłam telefon do ręki i popatrzyłyśmy z Sylwią na siebie.
- O kurde, już jest 19. 10, zasiedziałyśmy się!
- Zbieraj swoje rzeczy i idziemy na dół.
- Idź do Harrego, ja za chwilkę dojdę.
Sylwia zeszła a ja zrobiłam ostatnie poprawki, wsadziłam najpotrzebniejsze rzeczy do kopertówki i zeszłam na dół. Schodziłam ostrożnie tak, aby nie spaść ze schodów, bo w tedy byłby mega wstyd.
Gdy schodziłam, Harry rozmawiał z Sylwią i był tyłem odwrócony do mnie. Sylwia mnie zauważyła.
- Sam, w końcu- w tym momencie Harry odwrócił się w moją stronę. Jego mina wyglądała na bardzo zaskoczoną.
- Boże Sam... Ty... Wyglądasz... Sam.. Ja..
- Aż tak źle?- zapytałam
- Kochanie, zajebiście pięknie.- podszedł do mnie i przywitał się, całując mnie lekko w usta,przy czym objął moje biodra delikatnie.
- To co, jedziemy?- zapytała Syla
- Tak- powiedziałam i pociągnęłam mojego zahipnotyzowanego chłopaka za sobą.
*** 15 minut później ***
W końcu dojechaliśmy do klubu.
- Gdzie reszta?- zapytałam
- Czekają już w środku.
Harry złapał mnie za rękę i razem z Sylką weszliśmy do środka. Muzyka już od samego początku zapowiadała się dobrze. Podeszliśmy do naszych przyjaciół i przywitaliśmy się.
- Gdzie macie swoje dziewczyny?- zapytałam
- Moja ma trasę koncertową- powiedział Zayn'
- Moja ma jutro występ, więc odpada- powiedział Liam
- El ma jutro ważny egzamin na uczelni, więc nic z tego-powiedział Lou
Niall popatrzył na mnie a ja na niego.
- A ja mam tu to, czego chcę! Jedzenie!!!- powiedział i poszedł coś zamówić.
Usiedliśmy, a Harry dołączył do Nialla, aby zamówić drinki.
- Musimy się wybrać kiedyś wszyscy razem do klubu, razem z waszymi dziewczynami.- powiedziałam
- Kiedyś na pewno- powiedział Zayn
- Obiecujemy- krzyknął Lou
- Tylko już Sylwii nie będzie- powiedział nieco ciszej Liam'
- Nie przejmujcie się mną, ja tu tylko wpadłam na 2 tygodnie, nauczyć się angielskiego. Spoko luzik.- powiedziała Syla, ale jej oczy ją zdradzały. Było widać, że smutno jej z tego powodu, że już w niedzielę rano wraca do Polski. W końcu chłopcy wrócili
- Proszę- podał mi Harry drinka
- Dziękuję- wzięłam i podsunęłam się Hazzie.
Rozmawialiśmy i piliśmy nasze trunki. Chłopcy co chwilę latali po następne. Wypiłam już 3 drinki.
- Zatańczysz?- zapytał mnie Harry
- Z tobą zawsze- podałam mu rękę i wyszliśmy na parkiet. Dj był świetny. Puszczał dobrą muzykę. Cały czas tańczyłam z moim chłopakiem. Po chwili podszedł do mnie Zayn i chciał ze mną zatańczyć. Po Harrym było widać, że nie chce, żebym z nim tańczyła, ale ja chciałam zatańczyć ze swoim przyjacielem. Zayn potrafi tańczyć. Lubię jego kocie ruchy. Od razu jak piosenka się skończyła, Harry przyszedł do nas i mnie pociągnął za sobą i znowu tańczyliśmy razem. Oczywiście tańczyłam później z Sylwią i resztą przyjaciół. Harry poszedł do toalety, więc korzystałam z nieobecności zazdrośnika. Gdy tańczyłam z Sylwią, podeszło do nas dwóch mężczyzn, na oko o 4 lata starszych od nas. Jeden wziął Sylwię na bok, a drugi tańczył ze mną. Wydawał się być fajnym chłopakiem. Dobrze mi się z nim tańczyło. Nie trwało to długo, bo gdy tylko Harry się pojawił od razu podszedł do nas i pociągnął mnie w kierunku stolika.
- Harry co ty wyprawiasz?!- Krzyknęłam na niego.
- Raczej co ty wyprawiasz? Poszedłem na chwilę do toalety, a ty się już z innymi zabawiasz?
- Co ty wygadujesz? Zabawiam? Dobrze ty się czujesz? To jest klub, nie będę siedziała tutaj, gdy się mogę dobrze bawić. My tylko tańczyliśmy. Harry, wyluzuj. Ja kocham tylko ciebie. Ne masz o co być zazdrosny, skarbie.- pocałowałam go w usta. Odwzajemnił.
- Obiecaj, że już nie będziesz tańczyła z nikim innym
- Poza naszymi wariatami
Harry się zastanawiał
- Harry!
- No dobra
- No to obiecuję, że już z nikim innym nie zatańczę, oprócz z tobą lub naszymi przyjaciółmi. No i Sylą
- To rozumie-Harry pocałował mnie i podał mi jeszcze jednego drinka. Wypiliśmy i siedzieliśmy wtuleni w siebie patrząc, jak reszta przyjaciół dobrze się bawi. Sylwia za bardzo szaleje. Wypiła już chyba z beczkę alkoholu. Ledwo się trzyma na nogach.
*** Kilka godziny później***
- Harry, ja już będę się zbierać, bo źle się czuję.- powiedziałam do mojego chłopaka.
- My wszyscy będziemy się już zbierać. Jest już 3 nad ranem.
Harry poszedł po resztę, a ja wyszłam w stronę samochodu. Po 10 minutach wszyscy wyszli, a Niall niósł Sylwię na rękach, bo miała za dużo promili w organizmie i nie mogła sama ustać na nogach.
- Zostawcie mnie! Ja tu zostaje!!- krzyczała po polsku
- Sylwia, uspokój się- powiedziałam też po polsku. Chłopcy nie wiedzieli o czym rozmawiamy, mięli dziwne miny.
- Zawieźmy ją do hotelu.- powiedział Liam
Pojechaliśmy do hotelu, w którym mieszkała Sylwia. Zayn wziął ją na ręce, bo zasnęła w samochodzie i zaniósł ją do pokoju. Jej współlokatorka na szczęście spała.
*** 10 minut później***
- Dojechaliśmy- powiedziałam
- Nie idź jeszcze- powiedział smutnym głosem Harry
- Jestem zmęczona. Chcę odpocząć i brzuch mnie boli.
- Nie puszczę cię. Zostaniesz tutaj ze mną- powiedział i przytulił mnie mocno
- Harry, nie mogę oddychać- powiedziałam, próbując się wydostać z jego objęć.
- Przepraszam
- Dobra, lecę. Zobaczymy się jutro. Obiecuję.
- No dobra.
Harry wyszedł ze mną i odprowadził mnie pod same drzwi.
- Dobranoc kochanie- powiedział i mnie pocałował.
- Dobranoc.
Weszłam do domu po cichu. Starałam się nie obudzić nikogo, choć się trochę chwiałam. Nie chciało mi się iść pod prysznic, więc przebrałam się w piżamy i położyłam się na łóżku. Nie mogłam zasnąć, bo zaczynał boleć mnie brzuch, ale w końcu zasnęłam.
__________________________________________________________
W końcu!!
Napisałam coś ; ))
Teraz będą częściej rozdziały, bo mam ferie od teraz ; ))
Przepraszam, że nie dodawałam ; )
Czytasz=komentujesz ; ))
Melaa ; DD
- Jakieś czary! Co ja takiego powiedziałem, że wstałaś tak szybko?- zapytał z niedowierzaniem tata.
- Po prostu nie chcę sobie zepsuć dzisiejszego humoru kłótnią z tobą.
- A już myślałem....-nie usłyszałam, co mówił dalej, bo wychodził z pokoju i zamknął drzwi. Wzięłam TO i poszłam pod prysznic. Musiałam wszystko szybko robić, bo nie chciało mi się jechać autobusem. Jak nie skorzystam z propozycji taty, to spóźnię się na lekcję. Wyszłam z pod prysznica, ubrałam się i wysuszyłam włosy. Zrobiłam lekki makijaż i zeszłam na dół na śniadanie.
- Siemka!- powiedziałam i podeszłam do szafki, aby wyciągnąć moje ulubione czekoladowe płatki. Julka siedziała oparta o stół i rękoma podpierała głowę.
- Julka, jedz, bo płatki ci wystygną- powiedziałam, a ona nic nie zareagowała. Postanowiłam ją szturchnąć i obudzić. Tato ma do mnie pretensje, że śpię a ona sama śpi.
- Nie śpij- dotknęłam jej głowę, ale najwyraźniej dosyć mocno, bo jej głowa wpadła do miski z płatkami.
- SAM IDIOTKO!!!- krzyknęła i poleciała poskarżyć się tacie.
- Sam, co tu się do cholery jasnej dzieje?!
- Spała a ja chciałam ją obudzić i jakoś tak wyszło, że jej głowa- zaczęłam się śmiać. Tato popatrzył na mnie, pokręcił głową i poszedł do swojego pokoju.
*** W samochodzie ***
Gdy jechaliśmy, Julka ani razu się do mnie nie odezwała. W sumie to mi pasowało, bo nikt mi nie zrzędził.
Dojechaliśmy pod moją szkołę, ja wysiadłam, pożegnałam się z tatą i weszłam do szkoły.
*** Po szkole***
Dzisiaj były niesamowite nudy. Nicole ani Matta nie było w szkole, więc nie miałam co robić. No ale co poradzić. Muszę chodzić do tego przytułku dla obłąkanych.
Wysiadłam z autobusu i poszłam szybko do domu. Dzwoniłam do Sylwii, ale nie odbiera. Otworzyłam drzwi i poszłam szybko do pokoju. Chciałam się szybko walnąć na moje łóżko, bo byłam wykończona dzisiejszymi lekcjami. Nie poleżałam sobie długo, bo zadzwonił mój telefon.
- Halo?- zapytałam zmarnowanym głosem
- Cześć Sam, wszystko ok?- zapytał mój chłopak
- Tak, okej, tylko jestem padnięta. Ta szkoła mnie wykańcza.
- Dlatego wpadliśmy z chłopakami na świetny pomysł. Co powiesz na imprezkę, dzisiaj?
- Kiedy?
- No dzisiaj. Zadzwonisz po Sylwię a ja będę po was o 19.00. Pasuje?
- Mi pasuje, zadzwonię jeszcze do Syli,
- Już się nie mogę doczekać, kiedy cię zobaczę.
- Harry, przestań
- Ok, ja kończę, bo praca wzywa. Kocham cię i do zobaczenia wieczorem.
- Ja też cię kocham
- Zadzwoń do Sylwii
- Zadzwonię, pa
- Pa
No i nie pośpię sobie. Jest 16. 30. Muszę zadzwonić do Sylwii, bo ona jeszcze nic o tym nie wie.
- Sylwia! w końcu odebrałaś!
- Cześć, a stało się coś?
- Nie nic. Co robisz teraz?
- Właśnie wychodzę z kursu i mam zamiar jechać do hotelu.
- A po powrocie?
- A po powrocie jestem wolna do soboty wieczorem.
- Idealnie!
- Co ty knujesz?
- Ja ? Ja nic nie knuję, po prostu idziesz ze mną i z chłopakami na imprezę!
- Co?! Ale ja nie mam ze sobą ciuchów na imprezę! Przyjechałam się tutaj uczyć!
- Ja jeszcze posiadam jakieś ciuchy, a rozmiar mamy taki sam, więc z tym problemów nie będzie, to jak? Idziesz?
- Teraz to już nie mam wyjścia.
- Czyli tak?
- No tak!
- Super! Wiesz co, jedź prosto do mnie. Zjesz u mnie obiad, ja też nie jadłam, bo niedawno przyszłąm ze szkoły.
- No dobra
- To za ile będziesz?
- Za 10 minut? może 15?
- Okej, ja lecę odgrzać gołąbki, a ty wsiadaj w autobus i kierunek mój dom!
- Ok, za chwilkę się widzimy
- Paa.- rozłączyłam się i zeszłam do kuchni, żeby odgrzać obiad.
- Co robisz?- Zapytałam tatę
- Odgrzewam gołąbki, bo nie jedliśmy wcześniej.
- To odgrzej jeszcze dla Sylwii, bo zaprosiłam ją na obiad.
- O, to świetnie- powiedział i przygotował jeszcze jedną porcję, przy czym wyręczył mnie. Poszłam do pokoju, żeby coś poszukać. Otworzyłam szafę, ale w niej nie miałam żadnych sukienek. Poszłam więc do garderoby i tam zaczęłam szukać kreacji. Strasznie dużo mam tych ciuchów i nie mam pojęcia, gdzie mogą być jakieś sukienki. Zaczęłam szukać, ale usłyszałam dzwonek do drzwi, a chwilę po nim krzyk Julki wołający imię mojej przyjaciółki. Tylko jest jedno pytanie. Co ona tutaj już robi? Miała być za 15 minut a minęło może 7? Zeszłam więc na dół upewnić się, czy to ona. Nie myliłam się.
- Jakim cudem ty już jesteś tutaj?- podeszłam i się przywitałam
- No wiesz... mówiłaś, że masz gołąbki, a wiesz, że ja je lubię, w dodatku twojego taty...
- Ale co mają gołąbki to twojego tak szybkiego przybycia
- Wzięłam taksówkę i kazałam jechać szybko. Powiedziałam kierowcy, że moja mama chyba już rodzi i muszę szybko pojechać do domu, żeby zawieźć ja do szpitala.
- Głupia! Ty zawsze umiałaś coś wymyślić.
- I zapłaciłam 5 funtów mniej.
- Farciara
Weszłyśmy do salonu i usiadłyśmy na sofie.
- Co ich naszło na imprezę?- zapytała Syla
- Nie mam pojęcia. Harry zadzwonił do mnie i kazał się nam szykować, mówił, że będzie o 19.00.
- Dziewczyny! Obiad!- usłyszałyśmy głos taty, który dobiegał z kuchni. Wstałyśmy i udałyśmy się na posiłek.
Nałożyłyśmy sobie po 1 gołąbku. Jak zawsze były przepyszne, więc z Sylwią skusiłyśmy się na jeszcze jednego, ale zjadłyśmy go na pół.
- Uwielbiam pana gołąbki. Myślałam, że już ich nigdy nie zjem, bo jesteście teraz w Anglii.
- A jednak zjadłaś- powiedział
- My dziękujemy, obiad był pyszny, teraz przepraszamy, ale idziemy się szykować na imprezę- wstałyśmy i poszłyśmy na górę
- Z kim idziecie- krzykną tata
- Z chłopakami- odkrzyknęłam
Coś tam jeszcze gadał, ale weszłyśmy już do mojego pokoju.
- Teraz idziemy do garderoby, bo tam powinnam mieć jakieś sukienki.
Po 20 minutach szukania, znalazłyśmy odpowiednie kreację. Ja wybrałam TO, a Sylwia wybrała sobie TO. Wyszłyśmy z niej i weszłyśmy do mojego pokoju.
- Ty masz tyle ciuchów, że ja na twoim miejscu nie pamiętałabym ich wszystkich.
- A co ty myślisz, że ja je pamiętam?- zapytałam i zaczęłyśmy się śmiać.
Każda z nas się przebrała i został nam jeszcze makijaż i fryzury. Na tą okazję zrobiłyśmy sobie mocny makijaż, ale z umiarem. Pofalowałyśmy sobie włosy, żeby wyglądały na naturalnie falowane. Miałyśmy przy tym niezły ubaw, ale nic nie trwa wiecznie.
- Sami, Harry przyjechał!- krzyknął tato z salonu.
Wzięłam telefon do ręki i popatrzyłyśmy z Sylwią na siebie.
- O kurde, już jest 19. 10, zasiedziałyśmy się!
- Zbieraj swoje rzeczy i idziemy na dół.
- Idź do Harrego, ja za chwilkę dojdę.
Sylwia zeszła a ja zrobiłam ostatnie poprawki, wsadziłam najpotrzebniejsze rzeczy do kopertówki i zeszłam na dół. Schodziłam ostrożnie tak, aby nie spaść ze schodów, bo w tedy byłby mega wstyd.
Gdy schodziłam, Harry rozmawiał z Sylwią i był tyłem odwrócony do mnie. Sylwia mnie zauważyła.
- Sam, w końcu- w tym momencie Harry odwrócił się w moją stronę. Jego mina wyglądała na bardzo zaskoczoną.
- Boże Sam... Ty... Wyglądasz... Sam.. Ja..
- Aż tak źle?- zapytałam
- Kochanie, zajebiście pięknie.- podszedł do mnie i przywitał się, całując mnie lekko w usta,przy czym objął moje biodra delikatnie.
- To co, jedziemy?- zapytała Syla
- Tak- powiedziałam i pociągnęłam mojego zahipnotyzowanego chłopaka za sobą.
*** 15 minut później ***
W końcu dojechaliśmy do klubu.
- Gdzie reszta?- zapytałam
- Czekają już w środku.
Harry złapał mnie za rękę i razem z Sylką weszliśmy do środka. Muzyka już od samego początku zapowiadała się dobrze. Podeszliśmy do naszych przyjaciół i przywitaliśmy się.
- Gdzie macie swoje dziewczyny?- zapytałam
- Moja ma trasę koncertową- powiedział Zayn'
- Moja ma jutro występ, więc odpada- powiedział Liam
- El ma jutro ważny egzamin na uczelni, więc nic z tego-powiedział Lou
Niall popatrzył na mnie a ja na niego.
- A ja mam tu to, czego chcę! Jedzenie!!!- powiedział i poszedł coś zamówić.
Usiedliśmy, a Harry dołączył do Nialla, aby zamówić drinki.
- Musimy się wybrać kiedyś wszyscy razem do klubu, razem z waszymi dziewczynami.- powiedziałam
- Kiedyś na pewno- powiedział Zayn
- Obiecujemy- krzyknął Lou
- Tylko już Sylwii nie będzie- powiedział nieco ciszej Liam'
- Nie przejmujcie się mną, ja tu tylko wpadłam na 2 tygodnie, nauczyć się angielskiego. Spoko luzik.- powiedziała Syla, ale jej oczy ją zdradzały. Było widać, że smutno jej z tego powodu, że już w niedzielę rano wraca do Polski. W końcu chłopcy wrócili
- Proszę- podał mi Harry drinka
- Dziękuję- wzięłam i podsunęłam się Hazzie.
Rozmawialiśmy i piliśmy nasze trunki. Chłopcy co chwilę latali po następne. Wypiłam już 3 drinki.
- Zatańczysz?- zapytał mnie Harry
- Z tobą zawsze- podałam mu rękę i wyszliśmy na parkiet. Dj był świetny. Puszczał dobrą muzykę. Cały czas tańczyłam z moim chłopakiem. Po chwili podszedł do mnie Zayn i chciał ze mną zatańczyć. Po Harrym było widać, że nie chce, żebym z nim tańczyła, ale ja chciałam zatańczyć ze swoim przyjacielem. Zayn potrafi tańczyć. Lubię jego kocie ruchy. Od razu jak piosenka się skończyła, Harry przyszedł do nas i mnie pociągnął za sobą i znowu tańczyliśmy razem. Oczywiście tańczyłam później z Sylwią i resztą przyjaciół. Harry poszedł do toalety, więc korzystałam z nieobecności zazdrośnika. Gdy tańczyłam z Sylwią, podeszło do nas dwóch mężczyzn, na oko o 4 lata starszych od nas. Jeden wziął Sylwię na bok, a drugi tańczył ze mną. Wydawał się być fajnym chłopakiem. Dobrze mi się z nim tańczyło. Nie trwało to długo, bo gdy tylko Harry się pojawił od razu podszedł do nas i pociągnął mnie w kierunku stolika.
- Harry co ty wyprawiasz?!- Krzyknęłam na niego.
- Raczej co ty wyprawiasz? Poszedłem na chwilę do toalety, a ty się już z innymi zabawiasz?
- Co ty wygadujesz? Zabawiam? Dobrze ty się czujesz? To jest klub, nie będę siedziała tutaj, gdy się mogę dobrze bawić. My tylko tańczyliśmy. Harry, wyluzuj. Ja kocham tylko ciebie. Ne masz o co być zazdrosny, skarbie.- pocałowałam go w usta. Odwzajemnił.
- Obiecaj, że już nie będziesz tańczyła z nikim innym
- Poza naszymi wariatami
Harry się zastanawiał
- Harry!
- No dobra
- No to obiecuję, że już z nikim innym nie zatańczę, oprócz z tobą lub naszymi przyjaciółmi. No i Sylą
- To rozumie-Harry pocałował mnie i podał mi jeszcze jednego drinka. Wypiliśmy i siedzieliśmy wtuleni w siebie patrząc, jak reszta przyjaciół dobrze się bawi. Sylwia za bardzo szaleje. Wypiła już chyba z beczkę alkoholu. Ledwo się trzyma na nogach.
*** Kilka godziny później***
- Harry, ja już będę się zbierać, bo źle się czuję.- powiedziałam do mojego chłopaka.
- My wszyscy będziemy się już zbierać. Jest już 3 nad ranem.
Harry poszedł po resztę, a ja wyszłam w stronę samochodu. Po 10 minutach wszyscy wyszli, a Niall niósł Sylwię na rękach, bo miała za dużo promili w organizmie i nie mogła sama ustać na nogach.
- Zostawcie mnie! Ja tu zostaje!!- krzyczała po polsku
- Sylwia, uspokój się- powiedziałam też po polsku. Chłopcy nie wiedzieli o czym rozmawiamy, mięli dziwne miny.
- Zawieźmy ją do hotelu.- powiedział Liam
Pojechaliśmy do hotelu, w którym mieszkała Sylwia. Zayn wziął ją na ręce, bo zasnęła w samochodzie i zaniósł ją do pokoju. Jej współlokatorka na szczęście spała.
*** 10 minut później***
- Dojechaliśmy- powiedziałam
- Nie idź jeszcze- powiedział smutnym głosem Harry
- Jestem zmęczona. Chcę odpocząć i brzuch mnie boli.
- Nie puszczę cię. Zostaniesz tutaj ze mną- powiedział i przytulił mnie mocno
- Harry, nie mogę oddychać- powiedziałam, próbując się wydostać z jego objęć.
- Przepraszam
- Dobra, lecę. Zobaczymy się jutro. Obiecuję.
- No dobra.
Harry wyszedł ze mną i odprowadził mnie pod same drzwi.
- Dobranoc kochanie- powiedział i mnie pocałował.
- Dobranoc.
Weszłam do domu po cichu. Starałam się nie obudzić nikogo, choć się trochę chwiałam. Nie chciało mi się iść pod prysznic, więc przebrałam się w piżamy i położyłam się na łóżku. Nie mogłam zasnąć, bo zaczynał boleć mnie brzuch, ale w końcu zasnęłam.
__________________________________________________________
W końcu!!
Napisałam coś ; ))
Teraz będą częściej rozdziały, bo mam ferie od teraz ; ))
Przepraszam, że nie dodawałam ; )
Czytasz=komentujesz ; ))
Melaa ; DD
Subskrybuj:
Posty (Atom)